PODRÓŻE

MEANDRY BUGU I LIWCA. KAJAKI, ROWERY I ŚWIĘTY SPOKÓJ

Na dwóch brzegach środkowego Bugu leżą dwie miejscowości – Kamieńczyk i Brańszczyk. Kiedyś stały na straży wschodniego Mazowsza przed najazdami Litwinów, dziś oferują turystom piękne krajobrazy, aktywny wypoczynek, spokój oraz skarby leśnego runa. Meandrujące Bug i Liwiec przyciągają miłośników spływów kajakowych, a że są rzekami nizinnymi, ze spokojnym nurtem, chętnie są wybierane na wyprawy rodzinne. Dobrze oznakowane szlaki rowerowe i piesze z kolei kuszą zwolenników turystyki lądowej. Jesienią przyjeżdżają tu również grzybiarze, a wiosną i latem – osoby spragnione ciszy, spokoju i kontaktu z naturą.

Wygodne połączenia autobusowe z Warszawą (a z Wyszkowem czy Urlami kolejowe) pozwalają na szybkie, jednodniowe wypady także tym, którzy nie są zmotoryzowani. Nic dziwnego, że leżące nad Bugiem Kamieńczyk i Brańszczyk oraz ich okolice mają coraz ciekawszą ofertę: wypożyczalnie kajaków i rowerów, a nawet kijków do nordic walkingu, a także coraz bogatszą bazę noclegową, którą tworzą głównie gospodarstwa agroturystyczne.

BLIŹNIAKI CZY LUSTRZANE ODBICIA?

Kamieńczyk i Brańszczyk – aż dziw bierze, jak bardzo te dwie miejscowości zaplątane w meandry Bugu są do siebie podobne!

Po pierwsze: obie nazwy brzmiały niegdyś dużo poważniej, bo i status tych miejsc był bardzo solidny. Kamieńczyk przez stulecia istniał jako Kamieniec Mazowiecki, fantastycznie rozwijające się miasto, które szczyt rozkwitu przeżywało w XVI wieku: zamek obronny, ratusz, sukiennice, trzy kościoły i klasztor, komora celna oraz dziesiątki rzemieślników wyznaczały status tego miejsca. Ale potem przyszły głodne lata: w XVII wieku potop szwedzki przyniósł wielu mieszkańcom śmierć, a budynkom, łącznie z zamkiem, totalne zniszczenia. Kamieniec bez zamku z czasem stał się Kamieńczykiem, a po powstaniu styczniowym stracił prawa miejskie. Został ukarany jak wiele innych mazowieckich miast, których mieszkańcy wzięli udział w walkach z rosyjskim zaborcą. Z czasów miejskiej świetności pozostał Kamieńczykowi Rynek, zresztą jedyny w swoim rodzaju, bo… w całości porośnięty trawą!

Brańszczyk nosił niegdyś nazwę Brańsk. Co prawda nigdy nie uzyskał praw miejskich, ale za czasów Konrada Mazowieckiego była tu siedziba kasztelana, czyli co najmniej gród obronny, w którym mogli chronić się mieszkańcy podczas najazdów Litwinów. Tu także mieściła się już od czasów średniowiecza komora celna (opłaty były tu wyższe niż w Wyszkowie!), a tradycje handlowe tego miejsca sięgają bardzo dawnych czasów: właśnie tędy, prawym brzegiem Bugu, przebiegał w średniowieczu najważniejszy szlak handlowy łączący Morze Czarne z Bałtykiem. Wiele wskazuje też, że właśnie tędy wiodła w starożytności jedna z tras szlaku bursztynowego!

Po drugie: obydwie miejscowości sąsiadują z dużymi terenami leśnymi: Brańszczyk z Puszczą Białą, a Kamieńczyk z mocno już przetrzebioną Puszczą Kamieniecką, po której dzikości pozostało tylko wspomnienie. Ale – po trzecie – obydwa miejsca są dziś dzięki temu świetnymi bazami wypadowymi dla grzybiarzy i przekształciły się w miejscowości wypoczynkowe, łącząc spokój, piękne krajobrazy leśne i rzeczne z możliwościami uprawiania aktywnej turystyki na wodzie i lądzie.

A skoro już o wodzie wspomniałam: wodniackie tradycje zawodowe to kolejna wspólna cecha Kamieńczyka i Brańszczyka (po czwarte!), które aż do XIX wieku były bazami flisackimi, a tradycje orylskie są w nich cenione do dziś. W Kamieńczyku stoi nawet bodaj jedyny w Polsce pomnik flisaka. Gdy rzeki były spławne, flisacy transportowali drewno Bugiem, Narwią i Wisłą aż do Gdańska. Kwitł także handel zbożem. To rzeki były wówczas autostradami, którymi najszybciej i najwygodniej można było przewozić towary. Dziś służą przede wszystkim miłośnikom aktywnego wypoczynku.

NA KAJAKI?

Brańszczyk i Kamieńczyk to bardzo dobre miejsca na rozpoczęcie (lub zakończenie) spływów kajakowych lub założenie bazy wypadowej na rajdy rowerowe. Można przyjechać z własnym sprzętem lub zarezerwować go w jednej z wypożyczalni – mowa zarówno o kajaku, jak i rowerze. Można skorzystać z wypożyczalni na miejscu lub, jeśli stąd startujemy, w innej wypożyczalni nad Bugiem lub Liwcem, a sprzęt zostanie dowieziony na miejsce startu i odebrany na mecie.

Często firmy wypożyczające kajaki zajmują się również organizacją spływów i można skorzystać z gotowej oferty lub zaplanować wypad rodzinny albo w gronie znajomych. Bliska odległość od Warszawy (60 km) daje możliwość wyskoczenia ze stolicy na jeden dzień „na kajaki”. Bug i Liwiec to także szansa na zorganizowanie kilkudniowego spływu. Ważne, by znać swoje możliwości i wybierać trasę odpowiednią do kondycji.

fragment mapy Google

Przykładowe trasy spływów:

Bug
Tuchlin – Wyszków, 32 km
Tuchlin – Brańszczyk, 18 km
Brańszczyk – Wyszków, 14 km

Liwiec
Kalinowiec – Kamieńczyk, 30 km
Urle – Kamieńczyk, 15 km
Puste Łąki – Kamieńczyk, 9 km

Na Bugu bardzo ciekawy jest 12-kilometrowy odcinek od Szumina do Kamieńczyka z największym meandrem na polskich nizinach, czyli Wielkim Kołem Bugu. Jest to co prawda zdecydowanie owal, nie koło, ale faktycznie rzeka pod Szuminem tworzy pętlę. Warto się rozglądać, w tej okolicy żyją m.in. czarne bociany, czaple siwe i kormorany. Jeśli ktoś ma szczęście, może nawet zobaczyć orła bielika! Jeszcze tylko wylot starorzecza przed Brańszczykiem po prawej stronie Bugu, a niemal zaraz potem po lewej stronie ujście rzeki Liwiec i już jesteśmy w Kamieńczyku. 2 do 3 godzin w kajaku, a ile po drodze atrakcji!

Spływy Liwcem to z kolei szansa na wizytę w Łochowie, zobaczenie z poziomu wody liczących już prawie 100 lat domków letniskowych wybudowanych w międzywojniu na tak zwanym Nadliwiu, m.in. w Urlach. I wreszcie gwiazda tych terenów: sanktuarium Loretto wzorowane na włoskim, pisanym przez jedno „t” – Loreto.

NA ROWERY? PIECHOTĄ DO LATA? A MOŻE NA RYBY?

Jeśli ktoś ma już dość kajaków lub generalnie preferuje przygody na stałym lądzie, może poznawać obie strony Bugu i Nadliwie na rowerze lub piechotą. Tu też wszystko zależy od kondycji i wolnego czasu. Brańszczyk na przykład leży na liczącym 33 km zielonym szlaku rowerowym z Wyszkowa do Broku. Nie trzeba mistrzowskiej kondycji, by przemierzyć go w jeden dzień. Mnóstwo frajdy będą mieli z pewnością wielbiciele historii. Świadomość, że właśnie tą trasą wędrowali w wiekach średnich kupcy znad Morza Czarnego aż nad Bałtyk ma w sobie coś magicznego.

Lewobrzeżem Bugu wiedzie z kolei Nadbużański Szlak Rowerowy – z Treblinki do Kamieńczyka, a potem przeskakuje na prawobrzeże i metę w Wyszkowie. Warto rozłożyć go na etapy, bo to ponad 50 km. A poza trzema wymienionymi miejscowościami szlak pozwala nacieszyć oczy także niesamowitymi meandrami Liwca i urokami Sadownego (warto zahaczyć o stację Sadowne Węgrowskie z XIX-wiecznym zabytkowym budynkiem dworcowym), Szymkarzyzny i – przede wszystkim – Nadbużańskiego Parku Krajobrazowego.

54 km rowerowej wyprawy to nic w porównaniu z trasą czerwonego szlaku pieszego z Pułtuska do Brańszczyka – prawie 72 km przez Puszczę Białą! Wędrowcy mijają rezerwaty Popławy i Wielgolas, stawy Jegiel (raj dla wędkarzy!) i leśniczówkę Tuchlin z kapliczką świętego Huberta.

Licząca ponad 70 km piesza wyprawa to oczywiście skrajność, Nadbużański Park Krajobrazowy na lewobrzeżu Bugu oraz Puszcza Biała na jego prawym brzegu, w widłach Bugu o Narwi, to tereny poprzecinane szlakami, na których można odnaleźć także spokój i ciszę podczas kilkukilometrowego spaceru. A w sezonie – mnóstwo grzybów.

Magdalena Walusiak

POMOCNE STRONY:
Noclegi – Brańszczyk, Kamieńczyk, Wyszków, Łochów i okolice
Noclegi, wędkarstwo, atrakcje w Brańszczyku
Kajaki w Brańszczyku
Kajaki w Kamieńczyku
Skansen im. Marii Żywirskiej w Brańszczyku

Facebook