PODRÓŻE

PUSZCZA KOZIENICKA. FAWORYTA JAGIELLONÓW

Oto prawdziwa puszcza, dzika i niepokorna. To właśnie ona najbardziej przypomina do dziś przedwieczne bory odwiedzane przez polskich królów polujących na grubego zwierza i pozostaje największym skupiskiem leśnym na południu województwa mazowieckiego.

Puszcza Kozienicka jest pozostałością po pradawnej Puszczy Radomskiej. Leży między Radomiem a Wisłą, a właściwie między Radomiem a Kozienicami. W XVI wieku centralnym punktem tego obszaru była miejscowość Jedlnia, dlatego aż do XIX wieku nazywano te lasy Puszczą Jedleńską.

Dzikości puszczy chroni Kozienicki Park Krajobrazowy z kilkunastoma rezerwatami przyrody. To wyjątkowy teren o specyficznym mikroklimacie: ciut cieplejszym (o pół stopnia) i bardziej wilgotnym niż obszary poza jego granicami. Oznacza to dłuższy okres wegetacyjny i roślinność niewystępującą w innych miejscach województwa, jak jodła, buk, grab i wiąz górski.

Zwierzęta najliczniej żyjące na tym terenie to daniele, jelenie, łosie oraz sarny, a także dziki i lisy, nieco rzadsze są borsuki, kuny i łasice. Wilgotne puszczańskie tereny upodobały sobie również gady i płazy różnych gatunków, m.in. żyją tu rzadkie w Polsce żółwie błotne.

Szlak rowerowy i pieszy w Puszczy Kozienickiej.

To fantastyczne miejsce na wycieczki dla miłośników leśnych wędrówek i wiedzy o świecie natury: 9 szlaków pieszych i 17 rowerowych pozwala na spenetrowanie obszarów leśnych, które niegdyś tak sobie upodobał król Władysław Jagiełło, że kazał wybudować dworek myśliwski w Jedlni oraz w miejscu, które dzięki niemu nazwano Kozienicami.

A było podobno tak: król Jagiełło przyjechał do puszczy na polowanie, zobaczył sarnę, wycelował i strzelił. Ale chybił haniebnie.
– Kozie nic! – donieśli uczynni dworacy.
Na szczęście król miał do siebie dość dystansu, by przyjąć porażkę z humorem, a miejscu, w którym spudłował, dać nazwę Kozienice.

Jeśli przyjrzeć się historii pozostałych puszcz na terenie województwa mazowieckiego, można zauważyć, że legendy, które są z nimi związane, opowiadają o książętach mazowieckich, ewentualnie płockich biskupach. Puszcza Kozienicka jednak, podobnie jak Radom i Kozienice, to historyczna Małopolska, więc rządzą tu opowieści o polskich władcach zasiadających na tronie w Krakowie.

Są to nie tylko legendy, ale również historie prawdziwe i dobrze udokumentowane, jak choćby przyjazd króla Kazimierza Jagiellończyka do dworku myśliwskiego w Kozienicach, gdzie schronił się 8 listopada 1466 roku wraz z żoną i dworem przed panującą w Krakowie zarazą. I właśnie w tym dworku 1 stycznia 1467 roku przyszedł na świat królewicz Zygmunt, który później panował z Włoszką Boną u boku i pamiętany jest jako Zygmunt I Stary.

Puszcza Kozienicka

Wróćmy jednak do Jagiełły, który zapoczątkował dynastię zakończoną na synu Zygmunta Starego, ponieważ właśnie z jego osobą związana jest legenda opowiadająca o nadaniu nazwy jednemu z najpiękniejszych miejsc puszczańskich w województwie mazowieckim. Warto przy okazji dodać, że nie tylko zwierzyna tak przyciągała Jagiełłę do puszczy, w której spudłował niegdyś. Właśnie tędy przebiegał trat łączący Kraków z Wilnem.

Polowania musiały dawać królowi wiele radości, skoro często wypuszczał się w puszczę sam jeden. Któregoś dnia, po wielu godzinach jazdy konnej, poczuł nagle, jak bardzo jest spragniony. Dzień był piękny, słoneczny i ciepły. A tu jak na złość żadnego z towarzyszy z bukłakiem wody pod ręką. Gdzie szukać jakiegoś strumienia? Król wstrzymał konia i zasłuchał się w odgłosy puszczy.

Ale zamiast szmeru wody usłyszał trzask gałązki, a potem odgłos lekkich kroków. Podjechał bliżej i zobaczył młodzieńca idącego przez las. Chłopak mieszkał w pobliskiej osadzie, dobrze znał okolicę i zaprowadził króla do najbliższego źródła, które do dziś nazywane bywa Źródłem Królewskim.

Rezerwat Królewskie Źródła, Puszcza Kozienicka

Ale to nie koniec opowieści. Gdy Jagiełło ugasił pragnienie, zapytał młodzieńca, jak może się odwdzięczyć.
– Czy mógłby, najjaśniejszy panie – zapytał zawstydzony młodzian – wstawić się za mną u ojca mojej ukochanej? Miłujemy się bardzo, ale jej ojciec słyszeć nie chce, by wyszła za takiego biedaka jak ja.
Król spełnił prośbę młodego człowieka, obdarzył go też sakiewką pełną złota, która dla puszczanina była prawdziwym skarbem i w jednej chwili zmieniła status materialny, toteż ojciec dziewczyny nie tylko nie ośmielił się już stawać młodym na drodze do szczęścia, ale i z radością im pobłogosławił.
A źródło przy rzece Zagożdżonce, a właściwie cały zespół źródeł, nazywa się do dziś Źródłem Królewskim. Choć są i tacy, którzy nazywają je Źródłem Miłości, bo podobno wystarczy dać się z niego napić osobie ukochanej, by zapewnić sobie wzajemność w miłości.

Takie to historie o Puszczy Kozienickiej krążą po lasach między Radomiem a Wisłą. Czy są prawdziwe? Trudno powiedzieć. Pewne jest jedno: jeśli odwiedzicie Królewskie Źródło, to właśnie w nim się zakochacie 🙂

Magdalena Walusiak

Facebook