Podróże

SOLEC NAD WISŁĄ. MIASTO KRÓLÓW I KRYJÓWKA GENERAŁA

Solec nad Wisłą jest jedną z trzech miejscowości w województwie mazowieckim, które od 1 stycznia 2021 r. mogą pochwalić się prawami miejskimi. Ale przyznajmy też szczerze – nikt Solcowi łaski nie zrobił, bo przywileje miejskie otrzymał on po raz pierwszy w połowie XIV wieku od samego Kazimierza Wielkiego, a dwa stulecia później potwierdził je Zygmunt Stary. Najlepsze w Polsce rekomendacje, bo od dwóch naszych największych dynastii – Piastów i Jagiellonów.

Świetność miasta portowego i jego upadek

Solec nad Wisłą stał się więc miastem, i to miastem królewskim, ponad sześć stuleci temu i ta tożsamość jest bardzo głęboko wpisana w jego tkankę: centrum ze zwartą miejską zabudową, rynek z ratuszem, trzy zabytkowe kościoły, szkoła średnia licząca ponad 130 lat i ruiny zamku, którego historia sięga XIV wieku, czyli czasów Kazimierza Wielkiego, inicjatora budowy warowni na wysokim, zachodnim brzegu Wisły.

Królowa polskich rzek obecna w nazwie Solca to kolejny element budowy jego tożsamości. Położenie nad wodną autostradą dawnych wieków zapewniało wszechstronny rozwój. Kwitły handel i rzemiosło, zarobek przynosiły także składy soli, od których miejscowość wzięła swoją nazwę, a także składy zboża. Solec był miastem-magazynem i portem przeładunkowym przez kilka stuleci.

Niestety, czasy królów elekcyjnych nie były już dla Solca nad Wisłą tak łaskawe. Najgorszym w skutkach okazał się szwedzki potop, po którym z zamku, rozbudowanego przez Krzysztofa Zbaraskiego na początku XVII wieku w renesansową rezydencję, pozostały jedynie ruiny, a z niemal 250 domów ocalało tylko… 6. Miasto przez ponad dwa stulecia podnosiło się z upadku, by w styczniu 1870 r. utracić swoje prawa. W ten sposób władze rosyjskie ukarały wiele polskich miast, których mieszkańcy wspierali powstanie styczniowe. Decyzja o przywróceniu statusu w 2021 wydaje się więc tym bardziej słuszna i sprawiedliwa.

Ruiny zamku w Solcu nad Wisłą, drzeworyt Stanisława Antoszewicza według rysunku Michała Andriollego, 1882 r.

Szlaki rowerowe i piesze

Co się zmieni? Na początek niewiele, ale zwiększają się możliwości promowania miasta i jego okolicy. A jest co promować. Po pierwsze – to idealne miejsce, by odkryć nadwiślańską przyrodę i specyficzny mikroklimat. Solec leży zaledwie kilkanaście kilometrów w górę Wisły od Kazimierza Dolnego i Janowca! Podobna aura, spokój i czyste powietrze, bo brak przemysłu, lasy i cudowne widoki. Choć odkrycie, skąd wzięło się określenie „perła Powiśla” nie jest już tak łatwe jak w międzywojniu, kiedy między Warszawą a Zawichostem krążył parostatek Kazimierz Wielki. Z jego pokładu można było podziwiać niesamowitą panoramę Solca z jasnymi bryłami ruin zamkowych oraz kościoła Wniebowzięcia NMP i dawnego klasztoru reformatów. Dziś warto skorzystać z mostu łączącego dwa brzegi Wisły, a zarazem dwa województwa – mazowieckie i lubelskie – by zachwycić się widokiem na miasto ze wschodniej strony rzeki.

Ze względu na urokliwą okolicę warto wybrać się tu od wiosny do jesieni na parę dni z rowerem, a bazę wypadową urządzić sobie na przykład w schronisku młodzieżowym w dawnym klasztorze franciszkanów reformatów. To opcja nie tylko tania, ale też szalenie romantyczna: w tajnym pokoju nad prezbiterium świątyni ukrywał się w 1864 r. przed Rosjanami dowódca polskich oddziałów generał Józef Hauke-Bosak. Tajny pokój, w którym mieszkał, można rozpoznać od zewnątrz po małych okrągłych oknach pod dachem, a jeśli się pięknie poprosi, może gospodarz pozwoli zajrzeć do środka.

Z roweru warto skorzystać na wiodących przez Solec szlakach. Jeden, „Śladami rodu Oleśnickich”, wiedzie do Lipska i Sienna w jedną stronę, a w drugą – na wschodnią stronę Wisły do kościoła w Piotrawinie śladem legendy o świętym Stanisławie. Miłośnikom natury z pewnością spodoba się szlak „Śladami przyrody Powiśla” przez Boiska, Białobrzegi, Jarentowskie Pole i Chotczę do Rezerwatu „Borowiec”. Warto też pojeździć po okolicznych wioskach i poodwiedzać stare, maleńkie opuszczone kościoły, np. w Kolonii Raj. Niesamowity klimat.

Kościół pod wezwaniem św. biskupa Stanisława w Kolonii Raj, fot. Sławomir Duda-Klimaszewski, Wikipedia

Przez Solec wiedzie także niebieski szlak pieszy z Janowca do Bałtowa nazywany „Szlakiem żółwia i dinozaurów”. To ciekawe wyzwanie dla podróżujących rodzin zaprawionymi w turystyce pieszej.

Schronisko w klasztorze i nadwiślańskie krajobrazy

A w samym mieście? Przede wszystkim koniecznie trzeba odwiedzić świątynie: w pierwszej kolejności kościół farny pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, którego fundamenty pamiętają połowę XIV wieku i czasy króla Kazimierza Wielkiego. Późniejsze przebudowy całkowicie zmieniły oblicze świątyni. Późnorenesansowa bryła z zewnątrz z bogatym wystrojem barokowym wnętrza i późnorenesansowym ołtarzem zachwycą najwybredniejszych miłośników sztuki sakralnej.

Kościół i dawny klasztor reformatów powstały w pierwszej połowie XVII wieku, a kolejne remonty i odbudowy również odcisnęły na tych budynkach swoje piętno. W barokowym wnętrzu świątyni warto przyjrzeć się uważnie obrazowi przedstawiającemu lokalną legendę nadwiślańską o świętym Stanisławie, patronie kościoła, który trzydniową modlitwą wybłagał powstanie z martwych rycerza Piotrawina, by świadczył za nim w sądzie.

Na soleckim cmentarzu można znaleźć jeszcze jeden kościół – św. Barbary, częściowo drewniany, a po części murowany, z wnętrzem atrakcyjnym zwłaszcza dla wielbicieli baroku i rokoko.

Nie można nie przyjrzeć się z bliska ruinom zamku, z którym także związana jest miejscowa legenda: o księciu zakochanym w wile, bogince wodnej. Z samego zamku zostało mniej niż z baśniowej opowieści – resztki murów i narożnej wieży.

Dom z podcieniami, fot. Piotr Matyga, Wikipedia

Za to modrzewiowa komendaria z końca XVIII wieku zwana też domem z podcieniami wciąż wygląda okazale i nadal pełni funkcje publiczne. Niegdyś mieszkanie komendarza, część probostwa, później karczma, dziś oddaje usługi mieszkańcom jako Gminny Ośrodek Kultury. Proszę wejść głębiej na teren ośrodka, na plac za budynkiem – to świetny punkt z widokiem na zamek oraz ujście Krępianki do Wisły. I to wszystko wokół, całe miasto, a właściwie cała gmina, status krajobrazu chronionego o nazwie „Solec nad Wisłą”.

Magdalena Walusiak

Facebook