Królowa Bona spędziła na Mazowszu 8 lat. Ile można w tym czasie zostawić śladów po sobie? Mnóstwo, o ile było się renesansową władczynią z iście menadżerskim zacięciem! Bona rozbudowała i wyremontowała cztery zamki, zakładała ogrody, sady i winnice, nadawała przywileje targowe, usuwała chciwych zarządców i osadzała swoich lojalnych urzędników. W ciągu paru lat potroiła przychody z regionu, zostawiając w kiesach mieszkańców więcej pieniędzy niż im się wcześniej śniło i napełniając własny skarbiec.
A była tak barwną postacią, że pozostało po niej więcej legend niż po wszystkich książętach mazowieckich oraz polskich królach razem wziętych!
JEDNA Z NAJBOGATSZYCH KOBIET EUROPY
Miała 24 lata, gdy przyjechała w 1518 roku do Krakowa i wyszła za mąż za polskiego króla Zygmunta I z dynastii Jagiellonów, zwanego później Starym. Przywiozła włoskie obyczaje, dworaków, przepisy kulinarne, znajomość najnowszego prądu kulturowego – renesansu oraz mnóstwo osobistych przymiotów: wykształcenie, wiedzę, inteligencję i umiejętność dbania o dobro dynastii. Dała królowi cztery córki i syna Zygmunta Augusta – następcę tronu, który został dzięki jej działaniom koronowany jeszcze za życia ojca. Jednocześnie przez cały okres rządów męża wywierała wpływ na politykę Korony. I nieustannie pomnażała majątek – własny i królewski, mając świadomość, że pusty skarbiec przekłada się na bezradność władcy.
W 1545 roku Zygmunt Stary zapisał żonie Mazowsze, przyjęte do Korony w 1526 roku po śmierci ostatnich mazowieckich Piastów, jako tak zwaną oprawę wdowią. Trzy lata później, po śmierci męża, gdy jej syn Zygmunt August został samodzielnym władcą, królowa wdowa wraz z trzema niezamężnymi jeszcze córkami przeniosła się na Mazowsze.
Zaczęła jak zawsze: od inwentaryzacji, więc warto też od tego zacząć. W skład jej oprawy wdowiej weszło 12 starostw: ciechanowskie, czerskie, kamieńczykowskie, liwskie, łomżyńskie, makowskie, nurskie, różańskie, warszawskie wraz z miastem Warszawą, wiskie, wyszogrodzkie i zakroczymskie. To nie koniec – do jej mazowieckich włości weszły także: Błonie, Bądków, Garwolin, Grójec, Latowicz, Ostrołęka, Piaseczno, Stanisławów oraz Warka. Łącznie: 35 miast, 253 wioski, 98 folwarków i 230 młynów. Gdy obejmowała nad tym pieczę, całość przynosiła dochody 10.000 zł rocznie. Lustracja dóbr przeprowadzona rok przed jej wyjazdem do Włoch wykazała, że te same ziemie dawały 30.000 zł rocznego dochodu!
Jakim cudem? Najpierw był spis mieszkańców i inwentarza, potem następowało porządkowanie świadczeń, konsekwentna polityka podatkowa, wymiana złych, zwłaszcza chciwych zarządców na swoich ludzi, lojalnych, bo osobiście wynoszonych na stanowiska, a wreszcie inwestowanie – w ludzi (kształcenie rzemieślników i sprowadzanie specjalistów m.in. z Włoch), nadawanie praw, m.in. organizowania jarmarków i targów, zakładanie ogrodów, sadów i winnic oraz stawów rybnych. Poza tym Bona wyremontowała dwa zamki, a dwa kolejne rozbudowała i postawiła sobie nową siedzibę w Ujazdowie. Dzięki pracowitości, inteligencji i mądremu zarządzaniu stała się jedną z najbogatszych kobiet swoich czasów.
Niestety, podejmowała też ryzykowne decyzje. Jedna z nich kosztowała ją życie, ale sumy neapolitańskie to zupełnie inny temat.

WARSZAWA KRÓLOWEJ BONY
Przenosiny z zamku królewskiego na Wawelu do dawnej siedziby książąt mazowieckich w Warszawie musiały być dla królowej Bony i jej córek przyzwyczajonych do renesansowego przepychu niespecjalnie przyjemne. Pierwsze decyzje po przyjeździe w 1548 roku dotyczyły remontów i niewielkich zmian w Dworze Mniejszym, w którym królowa wdowa oraz królewny Zofia, Anna i Katarzyna zamieszkały. Rzecz jasna – z całym dworem. Właśnie wtedy zamek w Warszawie zaczął przekształcać się z siedziby książęcej w królewską i pomału pozbywał się gotyckiego sznytu. Prawdziwie renesansowej rozbudowy doczekał się po roku 1568 na polecenie syna Bony, króla Zygmunta II Augusta, a prawdziwy rozkwit przeżył dzięki wnukowi Bony – królowi Zygmuntowi III Wazie.
Dla Bony zamek w obrębie murów miejskich był przede wszystkim oficjalną siedzibą władczyni, swoistym centrum dowodzenia i miejscem przyjmowania posłów, natomiast prywatną rezydencję z dworem otoczonym ogrodami królowa wdowa urządziła sobie w Jazdowie. Jej siedziba z wzorcowo działającym folwarkiem powstała na terenie zajmowanym dziś przez tzw. domki fińskie otoczone ogródkami. Zamek Ujazdowski wybudowany na polecenie Zygmunta III Wazy powstał dopiero w pierwszej połowie XVII wieku i ok. 120 metrów dalej.
Krótko mówiąc – Bona pracowała w Warszawie, mieszkała pod miastem w Jazdowie i regularnie jeździła do pracy trasą, którą dzisiaj nazywamy Traktem Królewskim, a która za jej czasów była piaszczystą latem, a wiosną i jesienią błotnistą wiejską drogą pełną nierówności. Osoba tej klasy zapewne przebywała ją najczęściej w lektyce, bo była to najpraktyczniejsza forma podróży w tych warunkach.
Gdy królowa ze swoim dworem sprowadziła się do Warszawy, przy dzisiejszym Krakowskim Przedmieściu były głównie drewniane zagrody i kilka kościołów – m.in. świętej Anny i kompleks Bernardynów na wysokości dzisiejszego pałacu prezydenckiego, a dalej już tylko pola i nieużytki, czyli Nowy Świat, a za nim – skarpa i wąwóz. Uczynienie z tego odcinka trasy między królewskimi siedzibami zmieniło wszystko, głównie – ceny gruntów, które zaczęły być kupowane m.in. przez osoby związane z dworem na prywatne siedziby. Taki był początek Nowego Światu i Alej Ujazdowskich.
Spacer po Warszawie śladami Bony można zatem zacząć od Jazdowa i osiedla domków fińskich, gdzie był kiedyś jej drewniany dwór, folwark, włoskie ogrody z altanami i zwierzyniec. Niestety, trzeba tam włączyć wyobraźnię, wszystko zostało zniszczone w czasie szwedzkiego potopu.
Z Jadowa Traktem Królewskim można dojść do Zamku Królewskiego, gdzie przez 8 lat królowa miała swoją oficjalną siedzibę oraz skarbiec. Zanim wejdziemy na teren królewskiej rezydencji, możemy przywitać się z wnukiem Bony, synem jej córki Katarzyny i króla Szwecji Jana III Wazy, stojącym na kolumnie.
Większość majątku ruchomego – 24 wozy! – wyjechała wraz z Boną do Włoch, ale w nowej odsłonie Galerii Lanckorońskich na Zamku można od 2025 roku zobaczyć cudo: legendarny Modlitewnik królowej wdowy. W kolekcji portretów królewskich na Zamku Królewskim w Warszawie można również obejrzeć portret Bony Sforzy pędzla Monogramisty PF. Zajmuje miejsce obok wizerunku jej męża, Zygmunta III Wazy.

PANI NA ZAMKACH KSIĄŻĘCYCH
Władcy księstwa mazowieckiego, Piastowie mazowieccy, dbali o ochronę granic swoich włości. Strzegły ich strażnice i zamki, z których zachowały się do naszych czasów pozostałości trzech gotyckich twierdz – Ciechanowa, Czerska oraz mniejszej warowni w Liwie. I mocno przetworzony zamek w Gostyninie.
Obejmując władzę nad Mazowszem królowa Bona przeprowadziła dokładną inwentaryzację także w zamkach. Z rachunków, które pozostały po jej rządach, wynika, że warownie w Gostyninie i Ciechanowie zostały na jej polecenie solidnie wyremontowane, a w Czersku i Liwie – rozbudowane.
Wieża Bramna twierdzy w Czersku zyskała dodatkowe dwie kondygnacje, pozostałe zamkowe wieże zostały znacznie podwyższone, zwieńczone hełmami i wyposażone w kryte drewniane ganki. Na dziedzińcu powstały nowe budynki mieszkalne, niewykluczone, że wykorzystywane przez Bonę i jej dwór, odnowienia i nowego wyposażenia doczekała się także zamkowa kaplica.
ZOBACZ TEŻ:
ZAMEK KSIĄŻĄT MAZOWIECKICH W CZERSKU
Także wieża zamku w Liwie zyskała na polecenie Bony dwa piętra i hełm oraz drewniane ganki.
W tych dwóch miejscowościach – na Rynku w Czersku oraz na zamku w Liwie – można dziś zobaczyć jedyne pomniki królowej Bony na Mazowszu. W Czersku jest to drewniana rzeźba w ludowym stylu, a w Liwie pomnik z żywicy epoksydowej wykonany przez artystę Rafała Ciesielskiego. Bona jest jedną z trzech postaci historycznych rozmieszczonych w formie rzeźb wokół zamku. Poza Włoszką są to mazowieccy Piastowie – książę Janusz I Starszy i księżna Anna z Radziwiłłów. Wszystkie te postaci oraz kilka innych rzeźb zainstalowanych na terenie zamkowym stały się elementami gry terenowej dostępnej na stronie placówki.

SADY, OGRODY I WINNICE KRÓLOWEJ-MENADŻERKI
Kiedy 24-letnia Bona Sforza przyjechała do Polski, była uważana za jedną z najpiękniejszych kobiet w Europie. Taka właśnie piękna podobizna młodej Bony znalazła się na logotypie Jabłek Grójeckich –produktu z chronionym oznaczeniem geograficznym. Na każdym najwyższej jakości jabłku z ziemi grójeckiej – wizerunek królowej! Skąd takie wyróżnienie?
ZOBACZ:
SZLAK JABŁKOWY W NAJWIĘKSZYM SADZIE EUROPY. OD BONY PRZEZ PIENIĄŻKA DO DZIŚ
Aż chce się powiedzieć – gdzie postawiła stopę, tam wyrastały owoce. Nie tylko Jazdów doczekał się dzięki niej pięknych ogrodów i wielu warzyw niekoniecznie znanych wcześniej na tym terenie. Co prawda w Krakowie mieszkało już kilkuset Włochów, gdy Bona przyjechała do Polski, by zostać żoną króla i monarchinią, a sałatę ponoć jadano już na dworze Jadwigi i Jagiełły, ale na Mazowszu takie warzywa jak kalafior, brokuły, fasolka szparagowa, szpinak i seler oraz por oraz zioła, m.in. bazylia pojawiły się właśnie w jej ogrodach.
Największy Sad Europy, czyli ziemia grójecka z sąsiednimi gminami, szczyci się tradycją sadowniczą wywodzącą się także bezpośrednio od Bony, która sprowadziła na te tereny niektóre odmiany jabłoni, grusz i śliwek. Jedna z legend mówi także, że królowa na widok pięknie nasłonecznionej skarpy nadwiślańskiej w Czersku osobiście posadziła na zboczu winorośl.
WIĘCEJ O NIEZWYKŁYCH KOBIETACH MAZOWSZA:
ZAMEK W LIWIE. OSTATNI BASTION KSIĘSTWA MAZOWIECKIEGO
NIEZWYKŁE KOBIETY MAZOWSZA I ICH MIEJSCA
Winnicą zawdzięczaną Bonie szczycił się także swego czasu Gostynin. Właśnie za czasów rządów Włoszki miasto zaczęło świetnie prosperować – powstał browar, działało siedem młynów, a winnica miała „wina i szczepów niemało”. Niestety, lustracja przeprowadzona zaledwie 8 lat po wyjeździe Bony wykazała, że i sady, i winnice są zaniedbane, pod koniec XVI wieku także wyremontowany przez nią zamek był już opuszczony i bardzo zniszczony. Zabrakło gospodarskiej ręki.
Nic dziwnego, że mimo oszczerczych legend produkowanych na temat Bony przez jej wrogów, na terenie Mazowsza zachowało się też wiele ciepłych opowieści o przedsiębiorczej królowej.

LEGENDY BIAŁE I CZARNE
Z zamkiem w Czersku związana jest jedna z najpopularniejszych mazowieckich legend od Bonie jako Białej Damie – tuż przed wyjazdem do Włoch królowa pakowała się w pośpiechu, a sznur pereł, który właśnie niosła, zahaczył o wieko kufra i pękł. Królowa nieuważnie zbierała rozsypane perły i ponoć nocami po nie wraca, Bardziej liryczna wersja tej opowieści twierdzi, że kosztowności Bony zmieniły się w białe kwiaty kwitnące wiosną na zamkowym dziedzińcu.
Choć nie ma żadnych dokumentów potwierdzających obecność Bony na zamku w Liwie, czasem opowiada się, że jeden z wozów z jej skarbami właśnie tam zawieruszył się w podziemiach i może kiedyś uda się komuś te kosztowności odnaleźć.
Po zamku w Ciechanowie krąży dość przaśna legenda o tym, jak Bona wybiegła o świecie z zamku do przepływającej obok rzeczki, by zażyć porannej kąpieli, a ukryty w krzakach wieśniak zakrzyknął na jej widok „Ale łydy ma!” Stąd miałaby się wziąć nazwa rzeki Łydyni.

Osobiste sadzenie winorośli w Czersku to zapewne legenda, ale nie samowite, jak długo przetrwały w Ostrołęce opowieści o dobrej królowej, która dbała o swoich poddanych. Rzeczywiście, historia odnotowała, że bardzo aktywnie stawała w ich obronie przed zbyt zachłannymi panami. Współcześni Ostrołęczanie odwdzięczyli się królowej nazywając jej imieniem miejskie rondo,
Ale są i nieprzyjemne legendy o Bonie. Niektóre są pozostałością plotek rozpuszczanych jeszcze przez Habsburgów. Nieżyczliwi Bonie umieszczali ją jako pokutującą za złe czyny upiorzycę na zamkach w Gostyninie i w Łomży oraz we wnętrzu Góry Bony. Ale to już dzisiejsze województwo podlaskie, chociaż wciąż historyczne Mazowsze.
WIĘCEJ MAZOWIECKICH LEGEND:
NAWIEDZONE ZAMKI MAZOWSZA
Sama Bona też potrafiła zaleźć niejednemu za skórę, potrafiła być też konkretna i dbała o własny interes, co nie każdemu musiało się podobać. Zwłaszcza gdy w grę wchodziła konkurencja, jak w miejscowości Nur nad Bugiem, gdzie stragany należące do królowej tak ostro konkurowały w miejscowymi, że lokalni kupcy zgłosili się do króla na skargę. Według legendy Bona obraziła się na mieszkańców, zamknęła wszystkie kramy, a klucze ukryła pod głazem. Niestety, nikt nie wie, pod którym, dlatego miasto tak bardzo zubożało, a los nie odwróci się, dopóki ktoś nie odnajdzie bezcennych kluczy…
Na szczęście najnowsze badania, w tym analiza dokumentów związanych z okresem polskiego renesansu, zwłaszcza rachunków i lustracji, pokazuje, jak znakomitą menadżerką Mazowsza była Bona Sforza i jej zła opinia kolportowana także przez publikacje, wydawałoby się, historyczne, jest odkłamywana.
Wielka szkoda, że mądra królowa nie pozostała tutaj dłużej, bo zaledwie rok po wyjeździe do rodzinnych Włoch została otruta przez swojego zaufanego, jak sądziła, dworzanina, a w rzeczywistości szpiega Habsburgów.
Spoczywa w kościele św. Mikołaja w Bari. Jej nagrobek wykonany przez Andreę Sartiego na zlecenie Anny Jagiellonki przedstawia postać królowej oraz dwóch świętych – Mikołaja, patrona Bari i Stanisława, patrona Polski.
Magdalena Walusiak


