PODRÓŻESMAKI

SPACER PO PUŁTUSKU Z KLUBEM WŁÓCZYKIJÓW

Bohater literacki jako przewodnik turystyczny? Czemu nie? Po Poznaniu fantastycznie biega się z Genowefą Bombke vel Trombke lub inną postacią z „Jeżycjady” Małgorzaty Musierowicz, Warszawę można zwiedzać w towarzystwie pana Wokulskiego lub panny Łęckiej, a Pułtusk? Oczywiście – tylko ze stryjem Dionizym!

Idąc główną ulicą, dotarli do byłego klasztoru ojców Reformatów i przylegającego doń kościoła św. Józefa, budowli pierwotnie gotyckiej z piękną renesansową ścianą szczytową. Niestety, było to już po nabożeństwach rannych i kościelnego nie zastali.
Na rogu ulicy Daszyńskiego i 1 Maja obejrzeli okrągłą basztę w stylu spóźnionego
gotyku.
– Trudno nawet dziś poznać, że to pozostałość po dawnych murach obronnych – powiedziała Joanna. – Pułtusk był kiedyś najlepiej obwarowanym miastem Mazowsza, bo broniły go nie tylko mury, ale także odnogi rzeki. Właściwie całe miasto leżało na wyspie.
Wkrótce weszli na most na takiej właśnie odnodze. Joanna chciała iść na lewo wzdłuż
wody, aby zobaczyć sławną basztę w ogrodzie przylegającym do kościoła pojezuickiego.
– Moglibyśmy zobaczyć wysoką autentyczną wieżę obronną z XVI wieku z zębatymi
blankami – zwróciła się do stryja.
– Tak, pamiętam ją! To jest baszta, żebyś wiedział, Pirydion! Nie taka lipna jak te na
Starym Mieście w Warszawie – ożywił się Kornel. – Naprawdę warto obejrzeć!

Miłośnicy twórczości Edmunda Niziurskiego z pewnością rozpoznali natychmiast fragment powieści przygodowej „Klub włóczykijów”, której kluczowa część akcji rozgrywa się w Pułtusku. To właśnie tam bohaterowie, szukając kufra dziadka Hieronima z bezcennymi dokumentami, wędrują po całym mieście, przechodząc m.in. przez cudowną starówkę z najdłuższym brukowanym rynkiem w Europie, zaglądają do ratusza z gotycko-renesansową wieżą, a wreszcie trafiają do pułtuskiego zamku i utykają w tamtejszych podziemiach…

Dziś zamek w Pułtusku wygląda zupełnie inaczej niż w roku 1970, kiedy ukazała się powieść Niziurskiego. Współczesne oblicze miasta i zamku można zobaczyć w ekranizacji „Klubu włóczykijów” z 2015 r. z Karolakiem, Mecwaldowskim i Kalusem w rolach głównych, jednak trudno tę przygodową komedię dla młodych widzów zabrać ze sobą w trasę jak przewodnik, w przeciwieństwie do książki, która pozwoli spojrzeć na mazowiecką „Wenecję” z innej perspektywy.

Dawny zamek biskupów płockich wznosił się na niewielkim wzgórzu nad Narwią. Była to budowla jednopiętrowa o kształcie podkowy otwartej od południa. Wielokrotnie rujnowany przez wojny, odbudowywany i przebudowywany, niewiele zachował ze swojego pierwotnego gotyckiego stylu. Trudno było uwierzyć, że kiedyś stanowił warownię. Na miejscu dawnych fos zielenił się park schodzący aż do rzeki.

W czasach powieściowych pułtuski zamek, odbudowany po wojnie, był siedzibą miejskiego Prezydium Rady Narodowej. Cztery lata później został przekształcony w Dom Polonii, a dziś – jako Hotel Zamek Pułtusk – Dom Polonii – jest jednym z najciekawszych hoteli w regionie, nazywanym często Perłą Mazowsza. Trzy gwiazdki, 56 pokoi – 103 miejsca noclegowe plus Hotel na Podzamczu – Stanica z 25 miejscami noclegowymi w 16 pokojach oraz pokoje o standardzie turystycznym na Podzamczu (45 pokoi dla 130 osób) to niezła baza, chętnie wykorzystywana na organizację wesel i innych uroczystości rodzinnych oraz dużych przyjęć okolicznościowych, a także sympozja i konferencje, ponieważ zamek dysponuje 6 salami konferencyjnymi. Można tu spędzić również święta Bożego Narodzenia i Wielkanoc, a sprzyjają temu nie tylko piękne okoliczności przyrody i architektury, ale także znakomita kuchnia zamkowa, słynąca z tradycyjnych dań kuchni szlacheckiej, myśliwskiej i ziemiańskiej. Nic dziwnego zatem, że co roku odbywa się w tym miejscu Ogólnopolski Konkurs Kulinarny „Kuchnia Polska Wczoraj i Dziś”!

– Najpierw pokażę panu naszą sławną salę. Fantastyczna architektura! Barok! Ale jaki barok! – to mówiąc, otworzył drzwi do wielkiej sali o kształcie owalnym z dużą alkową w głębi. – Co to panu przypomina? – zapytał, ale nim archiwariusz zdołał coś powiedzieć, sympatyczny rzecznik pułtuskiej kultury już mówił dalej: – Oczywiście – salę teatralną. Tam w alkowie była scena. Jedna z najstarszych scen w Polsce. W Pułtusku! Kto by pomyślał, prawda? Ale też trzeba wiedzieć, że byliśmy niegdyś centrum kulturalnym Mazowsza – tak powieściowy urzędnik z pułtuskiego zamku zachwalał wnętrza historycznego przybytku stryjowi Dionizemu.

Z kolei zewnętrze jest obecnie idealną scenografią dla plenerowych imprez i rekonstrukcji historycznych. To właśnie tutaj odbywają się Pikniki Szlacheckie, Turnieje Rycerskie oraz Pikniki Militarne na Podzamczu, a największą i tłumnie odwiedzaną przez widzów imprezą jest coroczny Dzień Tradycji Rzeczypospolitej – Piknik Husarski, który w 2019 r. odbędzie się po raz szósty. Odbywa się dla uczczenia wiktorii wiedeńskiej, a okazjonalnie przypominane są też inne historyczne zwycięstwa, w 2018 r. na przykład odbyła się na terenach zamkowych rekonstrukcja sławnej bitwy z udziałem jazdy polskiej pod dowództwem hetmana Stefana Czarnieckiego ze Szwecją na Wyspie Alsen.

Skoro już znaleźliśmy się w zamkowym otoczeniu, nie można nie wspomnieć o jeszcze jednej tutejszej atrakcji – przejażdżce gondolą! Z łodzi można podziwiać uroki nadnarwiańskich krajobrazów, a gdy duch się nasyci widokami, wzmocnić także i ciało romantyczną kolacją…

Zamek w Pułtusku, fot. archiwum Domu Polonii

Wróćmy do historii…
– Rok 1440! Radzę zapisać tę datę. Powstaje u nas wyższa uczelnia – niemal uniwersytet… –
Przepraszam pana… – wtrącił stryj, ale nie sposób było przerwać potoku wymowy niezwykle biegłego w historii urzędnika.
– Pan nie wierzy? – ciągnął niezmordowanie. – Oczywiście trudno uwierzyć, a jednak w tej uczelni wykładają profesorowie Akademii Krakowskiej! Chwalebne tradycje przetrwają! Nawet kiedy w 1566 roku szkołę przejmą jezuici. Bo i któż tam naucza? Piotr Skarga i Jakub Wujek! A kto siedzi na ławie szkolnej? Hetman Tarnowski, przyszły poeta Sarbiewski, Sobiescy… Działają humaniści, wśród nich same znakomitości, na przykład Erazm Ciołek. No i powstaje drukarnia…

Pułtusk to nie tylko zamek, warto więc podczas pobytu w tym mieście koniecznie zajrzeć na Rynek, odwiedzić tutejsze zabytkowe kościoły, a także zapoznać się z historią jedynego na Mazowszu deszczu meteorów…
Ale to już temat na osobną notatkę.

Magdalena Walusiak

Facebook