Nuna. Idealna nazwa dla winnicy. Jest w niej śródziemnomorskie ciepło i smak dojrzałych owoców. Ale to najprawdziwsza nazwa miejscowości na Mazowszu, niedaleko Pomiechówka, zaledwie 40 km od Warszawy. Na tym terenie, gdzie jeszcze niedawno rosły głównie truskawki, a od 2020 roku dojrzewają winogrona dziesięciu odmian, m.in. solaris, muscaris, hibernal, rondo, regent i cabernet. Powstają z nich czerwone i białe wina wytrawne, półwytrawne i półsłodkie Grande Cosa Nuna, co można by przetłumaczyć jako „wyśmienite”, rozprowadzane do restauracji i hoteli w całej Polsce.
W 2025 roku na terenie winnicy powstały dwa nowe, ciekawie wkomponowane w otoczenie budynki z salami warsztatowo-degustacyjnymi. Z wnętrza większego z nich można przez przeszklone ściany o każdej porze roku podziwiać winnicę. Rzędy krzewów winorośli ciągną się aż po horyzont podkreślony mocną linią lasu. Cisza, spokój, porządek. Idealne miejsce, by złapać oddech i oddać się całym sercem i umysłem enoturystyce, na którą właśnie otworzyła się Winnica Nuna.


Owoce miłości do Włoch
Skąd pomysł, żeby ziemię pradziadków uczynić winnicą? Anna i Dariusz Bieleccy przywieźli tę inspirację z podróży do Włoch. Idea wydawała się szalona, ale konsekwentne wprowadzanie jej w życie pokazało, że można i warto.
Lekka, przewiewna, piaszczysta gleba na polach należących do rodziny Dariusza od ponad stu lat, czyli co najmniej czterech pokoleń, okazała się świetna dla winorośli. Taki rodzaj gleby oznacza doskonałe nasłonecznienie i krótki czas rosy, czyli w konsekwencji mniejsze szanse na choroby grzybowe winorośli. Na 3,5 ha rośnie 15 tysięcy krzewów. 10 różnych odmian dojrzewających w różnym czasie, dlatego winobranie trwa tutaj od połowy września nawet do początku listopada. A owoce z każdego krzewu pozwalają napełnić winem jedną butelkę.
Miłość do Włoch widać także na podwórzu winnicy, gdzie stoi kilka modeli samochodów marki Fiat. To część kolekcji Dariusza, który jest miłośnikiem motoryzacji i techniki. Zebrał już 20 różnych pojazdów tej marki!


Rolnik i producentka
Państwo Bieleccy zgrabnie podzielili się pracą. On, rolnik z dziada pradziada i wielbiciel mechanizacji, dba o produkcję owoców, maszyny i bezpieczeństwo sadzonek. Ona zajmuje się produkcją wina i marketingiem. Razem przyjmują gości i cieszą się, że dzięki ogólnopolskiemu dystrybutorowi można zamówić ich wina do posiłku w restauracjach od Karkonoszy po wybrzeże Bałtyku.
Jeśli chodzi o uprawy, w 2025 roku było dużo łatwiej: nowe urządzenie, specjalne kosy tnące, pozwoliło poprzycinać winorośl jak żywopłot w ciągu jednego dnia. Rok wcześniej pan Dariusz wykonywał tę samą pracę z pomocą sąsiada… przez dwa miesiące! Zmechanizowana uprawa to szybsza, wygodniejsza praca dla mniejszej liczby rąk, ale i tak wiadomo: winorośl to pracochłonna roślina, a w naszym klimacie trzeba o nią dbać wyjątkowo. Bardzo niebezpieczne są przymrozki, ale i na to znalazło się rozwiązanie technologiczne: specjalne zraszacze, które – gdy tylko przychodzi mróz – tworzą wodną mgiełkę, która zamarza wokół winorośli i chroni ją przed ujemnymi temperaturami.


Turyści w winnicy
Powstanie sal warsztatowo-degustacyjnych otworzyło Winnicy Nuna możliwość przyjmowania gości, którzy mogą zapoznać się na miejscu z całym procesem powstawania szlachetnych trunków – od obserwowania i poznawania zasad pielęgnacji krzewów winorośli i zabezpieczania ich przed kaprysami natury, przez winobranie, wyciskanie soku i fermentację po butelkowanie, korkowanie i etykietowanie oraz odwiedzenie piwniczki. I wreszcie wielki finał w postaci degustacji, który można zamknąć wyborem win, które najbardziej przypadły do gustu.
A skoro o guście i degustacji mowa, to warto też wspomnieć, co podawane jest w Winnicy Nuna do wina: na jednym z festiwali kulinarnych państwo Bieleccy nawiązali współpracę z firmą obsługującą winnice i sprowadzają do Nuny świetne pod względem jakości sery z całego świata. Planują także nawiązanie współpracy z lokalnymi wytwórcami, w tym producentem wołowiny, by do czerwonego wina serwować gościom steki.


Nie tylko enoturystyka
Dwa budynki z salami warsztatowymi pozwalają na ugoszczenie w tym samym czasie dwóch grup turystycznych mieszczących się w autokarze. A okolice Pomiechówka to ciekawy rejon turystyczny i owocuje zainteresowaniem ze strony mazowieckich hoteli, by dodać do oferty możliwość odwiedzenia winnicy w trakcie pobytu.
Gospodarze nawiązali także współpracę z wyższą uczelnią, czyli poza enoturystami będą też gościli u siebie studentów i wykładowców enologii. Winnica z salami warsztatowymi to idealne zajęcia dla tej specjalizacji.
A skąd się wzięło słowo Nuna? Prawdopodobnie jest pozostałością miejscowego nazewnictwa przedsłowiańskich mieszkańców tych ziem – Prusów i zapewne oznacza po prostu „nowa”. Tak jak winnica na Mazowszu, która pojawiła się niedawno, ale mocno i zdecydowanie zaczęła wrastać w lokalny krajobraz.



