Przyjeżdżając do Węgrowa, nie ma mowy o nudzie - jest tu co zwiedzać, jest tu co robić, a przede wszystkim jest o czym słuchać, bo historia tego miasta aż kipi od ilości legend, baśni i nisamowitych historii. Węgrów, położony zaledwie 90 km od Warszawy, kryje w sobie kilka atrakcji, które z pewnością warto zobaczyć.

Z pozoru ciche miasteczko, w którym czas biegnie inaczej niż w Warszawie, przywitało nas pochmurną, deszczową pogodą. Jednak nie jest to powód do zmartwień, bo przede nami dzień pełen atrakcji.  Nawet w czasie deszczu jest co tu zwiedzać i można zahaczyć o kilka naprawdę interesujących miejsc. Aż dziwne, że choć tyle razy tu przyjeżdżałam, to praktycznie niczego o nim nie wiedziałam. Teraz przyszła pora by nadrobić te zaległości, a jest tego całkiem sporo, bo Węgrów to wcale nie takie małe miasto, jakby się mogło wydawać, a to dlatego, że kryje w sobie pewne fakty, które czekają tylko na to, aż się o nich usłyszy.

Po Węgrowie oprowadzała nas przewodniczka z długoletnim doświadczeniem i dużą wiedzą o tym mieście - pani Jadwiga Giers. Napisała kilka książek o Węgrowie, więc każde miejsce zna jak przysłowiową "własną kieszeń". Miło było spacerować po kamiennych uliczkach, po obu ich stronach stały drewniane chaty. Niektóre były pozostałościami po dawnych czterech dzielnicach, w tym żydowskiej. Gdzieniegdzie bruk przebijający się przez asfalt przemawiał, aby się nim przejść, wstąpić do jednej z chatki stojących obok, napić się herbaty i posłuchać opowieści, jak się tu kiedyś żyło. Spacer po Węgrowie to prawdziwy spacer z historią w tle.

Ważnym miejscem w Węgrowie jest z pewnością bazylika, która mieści się na rynku. Przyozdobiona licznymi freskami, które sprawiają, że ściany wręcz same przemawiają do ludzi. Najciekawszym faktem związanym z tą bazyliką jest oczywiście słynne na cały kraj lustro legendarnego czarnoksiężnika Jana Twardowskiego. Można je obejrzeć, wiszące nad drzwiami w zakrystii. Wiążą się z nim także pewne legendy, które z pewnością mają w sobie "ziarenko" prawdy. Jedna z nich mówi o młodym i zakochanym w sobie księdzu, który przeglądając się w nim wcale nie ujrzał pięknego i przystojnego mężczyzny, lecz zakonnika z piekła rodem, słowem - diabła. Tak bardzo nie spodobało mu się jego odbicie, że uderzył dłonią w lustro i od tamtej pory na zwierciadle widać trzy pęknięcia. Inna z kolei mówi o Napoleonie, który przebywając w węgrowskiej bazylice ujrzał w lustrze swe przyszłe losy, które jednak nie były takie, jak sobie wymarzył. W ferworze negatywnych emocji wódz po prostu je zbił. Jak widać, lustro przejęło magiczne, a zarazem diabelskie moce po swym właścicielu, dlatego kustosz bazyliki odradza przeglądania się w nim. Warto jednak przekonać się samemy i sprawdzić, czy faktycznie siły nieczyste wciąż działają.

Zwiedzając węgrowskie świątynie, wstąpiliśmy także do Zespołu Poreformackiego - złożonego z klasztoru, kościoła, budynków browaru, tkalni i otaczających go murów. Wygląda niepozornie, jak wiele barokowych kościołów, ale w swych piwnicach skrywa kilka faktów, ktore mogą przyprawić o dreszczyk emocji. Znajdują się tam bowiem katakumby z kilkudziesięcioma trumnami ze zwłokami okolicznej szlachty. Niektóre z nich mają nawet po 400 lat i co najważniejsze ciała zachowały się w niemalże idealnym stanie, a to za sprawą starannego zabalsamowania. Zresztą, można przekonać się samemu i ujrzeć jedno z tych ciał na własne oczy. Ale osoby wrażliwe mogą taką wycieczkę długo wspominać, zwłaszcza jeśli wezmą sobie do serca opowieści tutejszego kustosza, pana Marka, który opowiada z uśmiechem o zakapturzonym zakonniku ze świecą w ręku, który przechadza się klasztornymi piwnicami. Możliwe, że ów zakonnik szuka zapomnianego i ukrytego przejścia podziemnego prowadzącego aż pod Zamek w Liwie, gdzie podobno ukryła swe skarby królowa Bona.

Węgrów, choć jest małym miastem i ludzie żyją tu swoim tempem, może zawrócić w głowie swą historią i przede wszystkim historią osób, którzy tu mieszkają lub są z nim związani. Jedną z takich osób jest Marlena Mieszała - utytułowana siatkarka, która grała 19 razy w polskiej reprezentacji siatkówki i wygrywała liczne zawody w skali krajowej oraz europejskiej. Spotkaliśmy się z nią w nowo otwartej restauracji "Libero" założonej przez inną znaną siatkarkę, najlepszą libero w Europie - Mariolę Zenik. Z przeprowadzonego z nią wywiadu dowiedzieliśmy się o kulisach zdobywania sportowej kariery. Słuchaliśmy o tym, jak trudne bywały treningi po kilka godzin dziennie. Pani Marlena podkreślała, że trener na każdym kroku dawał im różne wyzwania, m.in. nauka gry w szachy. Liczne wyrzeczenia też nie były im obce – z pewnym sentymentem i kręcącą się łezką w oku wspominała o tym, jak nie mogły się malować czy nosić biżuterii, i o tym, jak czasami łamały te zasady. Jednak te wszystkie rzeczy, które dla mnie wydają się okrutne, Marlena przetrwała, bo wiedziała, że dzięki temu osiągnie sukces. Dziś z uśmiechem mówi o tym trudnym dorastaniu z trenerem u boku, ale dodaje, że w tamtym czasie był on jak drugi ojciec, który kształtował ich charakter i uczył nie tylko jak grać, ale też jak żyć. Dziś też z dumą mówi o satysfakcji, jaką dały jej te wszystkie lata spędzone na treningach i wygrane mecze.

Węgrów odegrał w tej historii ważną rolę, bo to właśnie w tym mieście kształtowała się mistrzowska drużyna, to tutaj pięły się na szczyt polskie siatkarki. Dzisiaj w siatkarskim świecie każdy wie, gdzie leży Węgrów. "Poprzez siatkówkę cząstka Węgrowa trafiła w każdy zakątek Polski", jak zauważyła Marlena Mieszała.

Węgrów jest stolicą mistrza Jana Twardowskiego, zatem nie trudno tu o liczne jego ślady, nie tylko lustro. Ciekawym miejscem jest hotel Everest, który swoim wystrojem nawiązuje do legendarnego czarnoksiężnika. Biesiadę z Panem Twardowskim można sobie urządzić w Karczmie pod Czarcim Kopytem i to dosłownie, bo znajduje się tutaj rzeźba diabła z przerażającym, wysuniętym kopytem. Poza tym można napić się wódki Czarodziejki Gorzałki zwaną inaczej Czarcią Gorzałką i urządzić wesele w iście diabelskim stylu na sali przyozdobionej repliką lustra Twardowskiego oraz licznymi jego wizerunkami na reliefach.

A JAKA JEST TWOJA HISTORIA?

WĘGRÓW - POZWÓL SIĘ ZACZAROWAĆ

W upalne dni można przyjść nad zalew. Znajduje się tu knajpa z napojami i przekąskami, można też wypożyć kajaki lub rowery wodne. Mieszkańcy z okolicznych wiosek przyjeżdżają tu tłumnie, bo węgrowski zalew jest czysty i położony w malowniczym miejscu. Tuż niedaleko mieści się "Restauracja nad Liwcem", w której poza zjedzeniem pysznego obiadu lub deseru można obejrzeć koszulki i zdobyte trofea przez reprezentację polskich siatkarek. Nad zalewem odbywają się cyklicznie dyskoteki oraz konkurs w łowieniu ryb. Każdy, kto raz przyjedzie do Węgrowa - i dodatkowo chuchnie w lustro Mistrza Twardowskiego - na pewno zawsze będą tu wracać.

DANE KONTAKTOWE
WĘGRÓW - POZWÓL SIĘ ZACZAROWAĆ
 , Węgrów
pit@wegrow.com.pl
025 792 35 66, 0 605 730 012
www.wegrow.com.pl
 
88km / 1h 20min jazdy samochodem
Sprawdź nasz profil