Pszczoły, szczególnie w okresie letnim, mogą nam towarzyszyć w trakcie różnorakich wycieczek. Większość z nas nie jest miłośnikami owych stworzeń i gdy tylko jakieś pojawi się na horyzoncie, ostentacyjnie zaczynamy machać rękoma i wykonywać swoisty "taniec godowy", aby się ich pozbyć. Jak okazuje się, jest to najgorsze z możliwych rozwiązań, a pszczoły przynoszą nam więcej pożytku niż szkód, o czym można się przekonać odwiedzając miejsce położone nie tak daleko od Warszawy.

Jak wyglądała nasza apisowa przygoda i dlaczego akurat "apisowa"? W języku krymskotatarskim, słowo "apis" oznacza "więzienie" - nie jest to jednak poprawna interpretacja powyższego tytułu. Zajrzyjmy nieco dalej, do języka łacińśkiego - to tutaj "apis" znaczy "pszczoła". Wszystko jest ściśle ze sobą powiązane, ponieważ miejsce, które mieliśmy przyjemność odwiedzić nosi nazwę Apisołtysówka i jest grą słów - połączeniem "pszczół" ze słowem "sołtys", któtre w tym wypadku jest nazwiskiem właściciela Gospodarstwa - Pana Witolda Sołtysa. Osobiście, bardzo doceniam fakt, kiedy to już sama nazwa zawiera w sobie pewną historię, a nie jest jedynie wynikiem przypadku i deficytu pomysłów. Zatem, Apisołtysówka, pomimo, że nie jestem do końca ufna tytułowym owadom, zachęciła mnie do dalszego eksplorowania terenu gospodarstwa.

Już po przekroczeniu bramy wjazdowej witają nas dwie drewniane rzeźby. Pierwszą z nich jest Jan Zagłoba - który jak pamiętamy, wielbił miód pitny oraz niedźwiedź - kolejny miłośnik pszczelich wyrobów. W tym miejscu znajduje się pierwsze z dwóch miejsc przygotowanych na przyjęcie grup szkolnych. Podstawowa zasada - nie odganiać się od pszczół, jeśli takowe się pojawią w naszym otoczeniu. Oczywiście, trudno to początkowo zrozumieć, jest to w pewnym sensie odruch większości ludzi w celu zabezpieczenia swojego "jestestwa", w gruncie rzeczy może on podziałać zgoła odwrotnie niż planowaliśmy. Pszczoły latając, zaznajamiają się z terenem, nowymi zapachami. Wykonując nerwowe ruchy, niedość że sami się denerwujemy, denerwujemy też je, przez co możemy zostać użądleni. Prawda jest taka, że pszczoły będąc wielokrotnie mniejsze od nas - ludzi, mają więcej obaw o swoje przetrwanie, niż my. Oczywiście, osobiście początkowo też ulegałam temu wyuczonemu odruchowi, jednak po jakimś czasie się przyzwyczaiłam do nowej zasady. W altance znajduje się drewniany stół na którym aż roi się od interesujących nas - pszczelarskich laików, przedmiotów. Jednym z nich, który przykuł moją uwagę jest tzw. "kurzka" - słomiany ul, uformowany w stożek, w którym niegdyś powstawały pszczele rodziny. Kolejną atrakcją jest możliwość przyjrzenia się owej pszczelej rodzinie z bliska - dzięki umieszczeniu pojedyńczej ramki w szklano-drewnianej konstrukcji.

Było to moje pierwsze spotkanie z pszczelą rodziną z tak bliskiej odległości - są to niesamowicie inteligentne stworzenia, które posiadają niezwykle zorganizowaną strukturę społeczną. Królowa została oznaczona przez Pana Witolda czerwonym znacznikiem, dzięki czemu możemy ją rozpoznać pośród reszty. Pozostali mieszkańcy ula, mają przydzielone określone zadania, przykładowo: są pszczoły, które zajmują się porządkowaniem, czyli przenoszeniem martwych osobników z dala od miejsca pracy pozostałych. Drugie miejsce w gospodarstwie przygotowane jest również na przyjęcie grup - namiot konferencyjny, znajduje się w głębi gospodarstwa i to właśnie w nim można przeprowadzić dla dzieci i młodzieży pokaz, połączony z częściowymi warsztatami wyrobu świec.

Wewnątrz gospodarstwa znajduje się lasek (ciekawostka dla miłośników przyrody: o charakterze zasadowym), w którym zostały ulokowane ule (w sumie na całym terenie znajduje się ich około 60) - zwolennicy nowoczesnych technik mogą się zdziwić, ponieważ ujrzą klasyczne - tradycyjne ule. Dlaczego nie zostały one zmienione na te rodem z XXI wieku? Przyczyna jest prosta - to właśnie z tych nieco starszych modeli pszczelich domów powstaje najlepszy gatunkowo miód. Jednak niezaprzeczalnie największą atrakcją jest miejsce o dość tajemniczej nazwie - KOMORA BZYKANIA. Wszelkie dwuznaczności pojawiające się właśnie w Waszych głowach zaraz się rozmyją - miejsce to ma wymiar relaksacyjno - leczniczy. Wewnątrz znajdują się dwa, przykryte i zabudowane ule, ławka oraz fotel. Gdy tylko weszłam, poczułam, że powietrze znajdujące się wewnątrz jest inne i nie jest to zasługa drewnianego wykończenia. Okazuje się, że pszczoły podczas pracy w ulu wytwarzają substancje, dzięki którym powietrze którym oddychamy przebywając w komorze bzykania wentyluje nasze płuca - jest łatwiej oddychać, a dźwięk wydawany przez tysiące pszczół znajdujących się wewnątrz uspokaja. Goście z problemami związanymi z drogami oddechowymi z całą pewnością zaznają tu ukojenia. Osobiście, w owej komorze przebywałam godzinę i faktycznie - wyszłam z niej w pełni odprężona, można było zdecydowanie odetchnąć "pełną piersią".

Skoro pszczoły, skoro ule - to czas przejść do części kulinarnej apisowego spotkania. W kuchnii włądzę dzierży małżonka Pana Witolda i tworzy prawdziwe smakowe "cuda" - począwszy od mięsa faszerowanego miodem, skończywszy na sałatce greckiej z dodatkiem miodu. Miód jest tu nieodłącznym elementem każdego posiłku i idealnie nadaje się do doprawienia smaku każdej potrawie. Co więcej - miód oczyszcza wątrobę z toksyn. Gospodyni jest niezaprzeczalną mistrzynią w tworzeniu wyrobów cukierniczych związanych z pszczołami - ciasteczka w kształcie plastra miodu, ciasteczka z uformowanymi pszczółkami, piernik w kształcie ula - stanowią prawdziwe "dzieła sztuki", dopełniające całość obiektu. O samych miodach można byłoby pisać długo - dzielą się na nektarowe, spadziowe (korzystne dla alergików, albowiem nie zawierają pyłków) oraz mieszane. Nie ma jednak sensu w rozpisywaniu się na ten temat, ponieważ trzeba się przekonać na "własnej skórze" jak każdy z nich smakuje, co Apisołtysówka również oferuje swoim gościom. Podczas kulinarnej części spotkania, miałam przyjemność przyglądać się pokazowi produkcji świec z form wykonanych osobiście przez Gospodarza. Z owych form powstają przepiękne figurki - aniołki, sowy, jeże, ule i wiele, wiele więcej. Niestety, bądź stety, Apisołtysówka jest jednym z tych miejsc w którym kilka spędzonych godzin to stanowczo za mało na poznanie wszystkich uroków owego miejsca.

Po pierwsze - nasza pszczela kraina znajduje się we wsi Powązki (gmina Leszno), położonej około półtorej godziny drogi od centrum Warszawy. Wieś liczy niewiele ponad 120 mieszkańców, dzięki czemu teren ten zachował swoją naturalność i stanowi idealne środowisko do rozwoju fauny i flory. Minusem jest zaś to, że o samej wsi wiemy niewiele, chociaż da się zauważyć, że coraz częściej wykupywane są na jej terenie działki, niektóre w celach rekreacyjnych, inne pod budowę domów. Dodatkowo, Apisołtysówka znajduje się w otulinie Puszczy Kampinowskiej - Kampinowskiego Parku Narodowego, gdzie klimat morski miesza się z kontynentalnym. Jest to zasługa niezwykle różnicowanego terenu puszczy. Dzięki temu klimat nie jest zanieczyszczony, ani zbytnio naruszony działalnością człowieka, a teren jest bogaty w tzw. "pożytki" (miejsca z których pszczoły mogą zbierać pyłek), co tworzy bardzo dobre warunki do rozwoju i egzystencji pszczół. Dodatkowo lasek na terenie gospodarstwa w którym znajdują się ule jest pięknym miejscem dla grzybiarzy - znajdą tutaj ich całkiem sporo. Poza klimatycznymi udogodnieniami związanymi z Mazowszem, to właśnie tutaj mieszkali dziadkowie Pana Witolda, a on sam tutaj się urodził, a zatem zna ten teren od przysłowiowej "podszewki". A same pszczoły wydają się być szczęśliwe ze swojego lokum, o czym świadczy miód powstający w ich domach, chociaż wielokrotnie są nawiedzane przez swoich nieprzyjaciół - osy, które próbują zaburzyć ich harmonię pracy.

Skoro o bezpieczeństwie pszczół mowa, to warto poruszyć problem jakim jest coraz mniejsza liczebność tych owadów w Polsce. Zasięgając opinii Gospodarza Apisołtysówki, zebrałam najważniejsze przyczyny tego zjawiska. Przede wszystkim przyczyna leży w środowisku, które jest skażone przez nasze codzienne - miejskie życie. Nasze dogodności związane z telekomunikacją również im nie sprzyjają, ponieważ wytwarzane pole elektromagnetyczne przez telefony komórkowe dezorientuje pszczoły i tracą one orientacje w terenie przez co wiele z nich ginie. Choroby - kolejny czynnik, jako jedną z przykładowych chorób Pan Witold wymienił warozę - wirus pochodzący prawdopobnie z okolic Kazachstanu - do pszczół zaczynają się przyklejać bardzo małe robaki, które wysysają  z nich całe osocze, przez co następuje śmierć. Na szczęście pszczoły znajdujące się w Apisołtystysówce mogą się czuć w miarę bezpiecznie, ponieważ mają zapewnioną profesjonalną opiekę doświadczonego pszczelarza.

Apisołtysówka może się pochwalić faktem, iż gościła osoby nie tylko z różnych zakątków Polski, ale również świata, m.in. małżeństwo z Hiszpanii, które przybyło do Polski aby adoptować trójkę dzieci, panią z Honolulu, rodowitych Chińczyków, a sięgając nieco bliżej - goście z Niemiec. Ci ostatni mieli pewną nietypową prośbę związaną z główną atrakcją gospodarstwa - słynną "Komorą Bzykania". Owi państwo poprosli właścicieli o możliwość przenocowania wewnątrz! Państwo Sołtys jednak nigdy wcześniej nie próbowali przebywać w komorze przez całą noc, więc goście musieli spotkać się z odmową. Ale, kto wie, może warto będzie w przyszłości rozszerzyć ofertę o dłuższe pobyty w komorze, skoro budzi tak duże zainteresowanie?

W roku szkolnym gospodarstwo obfituje w wycieczki szkolne, dzieci są zachwycone całym otoczeniem, a oglądając pszczoły pod binokularem najcześciej są zszokowane tym jakie wydają się one duże i puchate, czego nie da się dostrzec przy pierwszym spotkaniu, wyłącznie gołym okiem. Dzieci są również zachwycone możliwością otrzymania własnej świeczki z form, które z zewnątrz wyglądają podobnie - różniąc się rozmiarami, zaś w środku skrywają najprzeróżniejsze formy, o których wspominałam wcześniej.

Pszczelarskie gospodarstwo w Lesznie ukończyło dopiero pierwszy rok swojej działalności, mam więc nadzieję, że wraz z upływem kolejnych lat, historii związanych z miejscem oraz jego goścmi będzie przybywać, a sama "Komora Bzykania" stanie się wręcz legendarnym miejscem, o którym goście będą opowiadać długi czas po powrocie z uropu.

A JAKA JEST TWOJA HISTORIA?

Apisosołtysówka - o czym bzyczą pszczoły

Dla gości niezrzeszonych wycieczkami szkolnymi, Apisołtysówka przygotowała kilka pokoi, lub też mini- apartamentów w których mogą oni dogodnie spędzić swój wolny czas - pokoje są przestronne, wszystkie posiadają samodzielne łazienki oraz aneks kuchenny, bądź nawet pełnowymiarową kuchnię. Jest to na tyle istotne ponieważ odwiedzający, jeśli nie wyrażają takowej chęci, nie muszą korzystać z oferty posiłkowej przygotowanej przez gospodarzy i mogą sami zarządzać czasem i potrawami, które chcą spożyć. Co więcej, jeden z aparatamentów posiada dostosowanie dla osób niepełnosprawnych, czego nie możemy znaleźć w niektórych gospodarstwach agroturystycznych. Oglądając poszczególne pomieszczenia, stwierdziłam, że sama bym chętnie spędziła kilka dni w takowych warunkach, zdala od miejskiego gwaru.

 Inną atrakcją, a raczej zabiegiem znajdującym się w ofercie gospodarstwa jest apiterapia. Przyznam szczerze, że wcześniej nie słyszałam o takowej metodzie leczenia, co jeszcze bardziej wzbudziło moje zaciekawienie. Apiterapia jest to leczenie chorób produktami pochodzenia pszczelego, należy do jednej z gałęzi medycyny niekonwencjonalnej. Owe produkty to m.in.:

  • miód - stosowany w leczeniu chorób układu krążenia, układu oddechowego, układu pokarmowego, układu moczowego, skóry i błon śluzowych, hemoroidów oraz schorzeń ginekologicznych,
  • propolis, czyli kit pszczeli - stosowany w leczeniu czyraków, odleżyn, chorób alergicznych i reumatycznych, uszu, oczu oraz układu krążenia,
  • pyłek kwiatowy - posiadający zastasowanie w leczeniu wszelkich schorzeń związanych z układem pokarmowym i trawiennym oraz schorzeń psychicznych,
  • jad pszczeli - jest to tzw. apitoksynoterpia, wywoływanie kontrolowanych użądleń w celu leczenia chorób o podłożu reumatologicznym, alergicznym, czy gojeniu blizn pooperacyjnych.

Oczywiście, aby przeprowadzić takowy zabieg, trzeba posiadać odpowiedni dokument od lekarza, więc nie miałam możliwości wypróbowania którejkolwiek z wyżej wymienionych metod, mimo to, uważam, że jest to punkt zdecydowanie godny uwagi.

Gospodastwo prowadzi również sprzedaż własnych wyrobów - do wyboru mamy: 13 rodzajów miodów, kit pszczeli, pyłek kwiatowy, pierzgę (pokarm pszczół), czy wcześniej wspomniane ręcznie wykonywanie woskowe świeczki.

Program wycieczki dydaktyczno-wychowaczej składa się z ośmiu punktów:

  • Zgadywanka - walory zdrowotne i lecznicze produktów pszczelich.
  • Prezentacja - rodzina pszczela w ramce za szybą
  • Ćwiczenia i zabawy - ogładanie pszczół pod binokularem.
  • Poczęstunek
  • Spacer - poznawanie roślin nektarodajnych i pyłkodajnych.
  • Warsztaty plastyczne - lepienie figurek z wosku, połączone z możliwością zakupu
  • Komora pszczela - czyli tzw. komora bzykania, zalety terapii oddechowej i pszczelej muzyki
  • Ognisko - podsumowanie wycieczki przy ognisku - każdemu dziecku otrzymuje jedno pytanie, po odpowiedzeniu na które otrzymuje ono certyfikat ukończenia wycieczki.

Z własnego szkolnego doświadczenia związanego z wycieczkami, uważam, że jest to dobra alternatywa, szczególnie dla szkół miejskich, aby pokazać uczniom coś, z czym być może wcześniej nie mieli kontaktu, poszerzyć ich horyzonty. A nie ukrywając, większość szkolnych wycieczek opiera się jedynie na wyjeżdzie do muzeum i seansie w kinie, gdzie tak naprawdę uczniowie nim jeszcze wycieczka się rozpocznie są już znudzeni perspektywą spędzenia czasu w muzeum podczas lekcji muzealnej, zaś kino w obecnych czasach zazwyczaj nie stanowi dla uczniów ogromnej atrakcji.

Podsumowując wszelkie zebrane informacje dotyczące Apisołtysówki jest to miejsce w którym swój wolny czas mogą spędzić osoby praktycznie w każdym przedziale wiekowym - nie nudząc się przy tym. Połącznie wypoczynku w naturalnym wiejskim klimacie z możliwością skorzystania z zabiegów, czy z tak bogatą ofertą przygotowaną dla najmłodszych - powoduje, że jest to miejsce zdecydowanie godne polecenia osobom, które tęsknią za spokojem i tytułowym "miodem w gębie".

DANE KONTAKTOWE
Apisosołtysówka - o czym bzyczą pszczoły
Powązki 11a, 05-084 Leszno
witoldsoltys@o2.pl
+48 604 492 455, +48 22 796 2026
apisoltysowka.mazowsze.pl
Witold Sołtys
45km / około 1 godziny jazdy samochodem
Sprawdź nasz profil